Drodzy Państwo
W kulturze wsi pole stanowi nieodłączny element egzystencji ludzi zajmujących się rolnictwem a konkretnie uprawą roli.
Pole obok innych form upraw jak łąki, sady czy ogrody stanowi zdecydowaną większość areału rolniczego.
Stare porzekadło o treści „pole do popisu” przypomina nam na co dzień o znaczeniu tego stanu rzeczy. Z okazji dożynek z należytą doniosłością obecnego forum w imieniu całej rolniczej braci i własnym oddajemy cześć naszym polom, bez których śmiało by można rzec nie było by tej uroczystości.
Pole
Czarna karta uczuć
Wśród zielonych granic
Czasem też dążenia
Miewa moje za nic.
Cztery koła, lemiesz
To są pióra moje
Którymi na karcie
Piszę rymy swoje.
Jak syn z matką swoją
Uczuciem związany
Takim pokrewieństwem
Arkusz zapisany.
Wiosną gdy z Radością
Pierwsze słowa piszę
Razem ze skowronkiem
Przerywamy ciszę.
A latem z Wdzięcznością
Arkusz zapisuję
Gdy w dojrzałym ziarnie
Smak chleba już czuję.
Jesienią z Nadzieją
Znów obsiewam pole
Myślę że z godnością
Wypełniam swą rolę.
Trzy boginie pola
W swój róg obfitości
Z namiętną miłością
Zapraszają w gości.
Miłość z wzajemnością
Zawsze piękna bywa
Tej bez wzajemności
Też się nie ukrywa.
Miłość w zapisaniu
Czarnego arkusza
Ma w siebie wpojoną
Zawsze chłopska dusza.
Żniwa
Ryczy „bizon” jak na prerii
Gdy dostanie gazu
Wolno! Zboże po wiatru histerii
Nie pójdzie od razu.
Obok traktor ciągnie prasę
Prasa „bum-bum” woła
Kreśli prostą kostek trasę
Czy sprasować zdoła?
Piszczy pasek lub łożysko
Może coś w hederze?
Wczoraj naprawiłem wszystko!
Złość mnie wielka bierze!
W dali gdzieś na horyzoncie
Wielkie rolki leżą.
Słabe widły stoją w kącie
Z nimi się nie zmierzą
„Tur” na rogi rolki bierze
Na przyczepę kładzie,
Legną jak bochenki świeże
Przy pobliskim sadzie.
U sąsiada wielkie zmiany,
Któż to pojąć zdoła?
Zestaw skomputeryzowany!
Napęd? Cztery koła.
Słońce praży, kurz się wciska
Gryzie całe ciało,
A w oddali już się błyska,
Tego jeszcze brakowało.
Nie mam czasu na posiłek
Obiadu nie wołam.
Czy opłaci się wysiłek?
Może skończyć zdołam?
Koszę dalej, sypię ziarno.
Znowu coś zawodzi
A słoneczko z miną marną
Za las szybko schodzi.
Czasem dumam na kombajnie
Kiedy licho drzemie,
Że też kiedyś było fajnie
Obrabiać tę ziemię.
Gdzie te mendle, gdzie te kopy,
Równo ustawione?
Stasiek skończył podorówkę,
Batem spłoszył wronę
Potem wyjął z portek „sporta”
W lufce go wypalił
- „Wiśta siwy, szkoda czasu
Jedźmy sobie dali”.
Dziś skowronka nikt nie słucha,
Ptaszek nie jest w stanie,
Konkurować pięknym głosem
Z silnika chrapaniem.
Woni ziemi się nie czuje
Po niedawnej burzy.
Zapach smarów, wyziew spalin
Rolnika odurzył
Tylko bocian w majestacie
Po polu wciąż chodzi
Nawet w nowej czasu dacie
Postęp mu nie szkodzi.
Pora wracać już do domu.
Rosa szybko bierze
Po północy wykąpany
Spożywam wieczerzę.
Piort Kałużny i rolnicy
Nasz przeciętny rolnik nie jest taki głupi,
Sam wieprzka omisi, lub go ukatrupi
Na potrzeby własne. Badać go nie musi,
Gdy w nim coś chorego to wódką zadusi.
Na swoje potrzeby zna sposobów wiele –
Widać nie jest z niego przysłowiowe cielę.
Jednak czasem także mu się też przydarza,
Ze musi zasięgnąć rad weterynarza .
Przyjeżdża pan Piotrek i chłopa żałuje.
A w duchu się cieszy – no bo kasę czuje.
Da jakiś tam zastrzyk, coś niby przebada,
Chłop zapłaci słono – a zwierzęciu biada.
Niedługo też wpadnie – niby że ….po drodze.
Chłop zapłaci znowu i martwi się srodze:
- Jak to długo jeszcze, Co by lepsze było?
- Żeby bydle zdechło, czy może przeżyło?
Najlepsze dla Piotrka są różne pomory
Niby to padnięty ze zmęczenia chory
Jednak wszędzie jedzie i swą pomoc niesie
Najlepszy to bodziec, gdy grosz brzęczy w kiesie.
Im pomór groźniejszy dłuższa chorób miarka.
Prędzej nowy samochód no i lepsza marka
Dawno w naszej gminie pomorów nie było
Starą bryką Piotrkowi jeździć się znudziło.
Nic nie mówiąc głośno czeka więc cierpliwie
A chłop przed pomorem modli się żarliwie.
Chce nam udowodnić, że on w swej profesji
Nie aż tak triumfuje,
I dlatego Piotrek dla zmydlenia oczu
Paszą z Basią handluje.
Nie sadz zbyt pochopnie drogi czytelniku
Że Piotrek Kałużny ma tych wad bez liku.
Jednak jest odwrotnie i broń Panie Boże,
Że ktoś tylko o nim źle pomyśleć może.
Gdy on się skalpelem posługuje zdatnie
Niech skalpel satyry mu życiorys natnie.
Biuro satyryczne
Kiedy masz handrę lub coś cię gryzie
Lub gdy „za skórę ” ci ktoś zalezie.
Nie trać humoru i śmiej się ostro
Kochany bracie i droga siostro.
Gdy ktoś nie wiedział niech więc się dowie
Że śmiech znacząco poprawia zdrowie.
I dowiedziono dawno niezbicie.
Że śmiech wydatnie wydłuża życie.
W trosce o dobro wszelakiej braci
Otwieram biuro więc satyryczne.
Nie po to żeby się znów bogacić
Lecz rozweselać ludziska liczne.
Podaję adres więc społeczności
Która w mym biurze może więc gościć
Wieś – Wirtualnice
Gmina – Domniemanów
Powiat – Zmyślenice
A województwo – Sięzastanów
Tak posunęła nam się technika
Jakby nastała już Ameryka
Za pośrednictwem więc komputera
Do mnie petencie możesz docierać
I emailem możesz się kontaktować
A w domciu siedząc humor zachować.
Moja więc strona internetowa:
www małpa świnia krowa.
Stadion i lotnisko
Wiosna tego roku bardzo późna była
Lecz pod innym względem nam się utrwaliła
Przypominamy zatem dziś na Święcie Plonów
O naszym atucie w postaci stadionu.
Który poświęcono sprawdzoną metodą:
Raz wodą z krzyżykiem, raz ognista wodą.
Choć to Maracana nie jest jak w Brazylii
Lecz na okolicę on w obecnej chwili
Imponować może. Tak więc z każdej gminy
Ludziska zazdroszczą mając smutne miny.
I dziwią się bardzo że kibiców mało.
Że na taki komfort więcej by się zdało.
Problem im wyjaśnił poczciwe chłopisko
Że jest tak na razie tylko przez – lotnisko.
Nasza mała gmina nie jest ludną.
Że drogi ma kiepskie, że dojechać trudno
Pieszo lub rowerem dzisiaj nie wypada
Bo zaraz z człowieka zrobią „ino dziada”
Traktorem za wolno, samochodu szkoda
Chociaż na samochód jest największa moda
Tak że z tym stadionem wyszła „wielka kicha”
Połknął budżet znacznie a frekwencja licha.
Na drogi już brakło i inne cele
Chociaż nasza gmina na wciąż potrzeb wiele
Lecz Przewodniczący ma głowę na karku,
Potrafi przekonać różnych niedowiarków,
On to dla stadionu zrobi prawie wszystko
Radnych przekabaci … i będzie lotnisko
Po co drogi kiepskie co rok remontować
Kibic nie dojedzie to może lądować
Chociaż to wydatek znów ogromny będzie.
Ale na lat wiele – mają to na względzie.
Dziś muszą równiarkę wynajmować drogą
Bo za swoje kupić nigdy jej nie mogą.
To nie żadne kłamstwo i nie „widzi mi się”
Że jest po niej równo tylko 3 dni „z dzisiem”
Chyba odrzutowca nie będą kupować –
Nim by się rozpędził musiał by lądować
Lepiej by zdobyli śmigłowiec wojskowy
Używany, szybki –wieloosobowy,
Który w każde miejsce mógłby wylądować
Kibiców na stadion sprawnie transportować
Takie rozwiązanie kibicom więc sprawi,
Że status społeczny znacznie się poprawi
A zaś decydenci gminy Wodzierady
Nie włożą inwencji do dolnej szuflady
Być może w przyszłości zajmą się drogami
Może im się uda tak jak z kibicami?
Urok Leppera
Kiedy my rolnicy nie damy już rady.
Minister rolnictwa wspomoże blokady.
Ma on w tej dziedzinie wielkie doświadczenie.
Dziś jego osoba jest w podwójnej cenie.
Kiedyś Janiszewski mówił do Leppera:
„Ja cię s..... synu zgnoję!”
Tamten to już dawno przepadł jak kamfora
A Lepper wciąż swoje.
Gdy objął intratne stanowisko w Rządzie
Można się spodziewać jak po Jamesie Bondzie
Że on znów nie przegra i się nie poddaje.
Że nawet Bruksele porządnie wyłaje!
Widzimy ministrze w tobie wybawienie
Myśl o płodach rolnych, które nie są w cenie
Podnieś stopę życia rolnika polskiego
Niech poziomem równa się do unijnego.
Gdy o nas zapomnisz i mocno zawiedziesz
Musisz więc ministrze zawsze o tym wiedzieć
Że znów nam się przyda twoja mądra rada:
By kogoś usunąć – najlepsza ... blokada.
Edukacja chłopa
Chłop na wsi od dawna był wciąż pouczany
Każdy co do niego miał swe własne plany.
Kiedyś szlachcic w dyby zakuwał biedaka
Gdy mu był oporny – gnębił nieboraka.
Choć czasy pańszczyzny już dawno minęły.
A chłop już jest nie ten gdy go baty cięły.
Nadal go poucza trójca oświecona,
Łatwo się domyśleć – urzędnik, ksiądz – żona.
Kiedyś za komuny urzędnik czerwony
Wyznaczał kontyngent i odbierał plony.
Gdy chłop nie świętował zaś Pierwszego Maja,
Wroga klasowego urzędnik więc łajał.
Dziś nowy urzędnik – unijny niebieski.
Chłopu znów narzuca żywot jakiś pieski.
Pełno dziś unijnych zakazów, nakazów
Których chłop nie przyjmie na pewno do razu –
Nie wylewaj szamba na pole lub łąkę.
Musisz przejść szkolenie by opryskać stonkę.
Nie wypalaj trawy, nie jeźdź na opale
Bo unijnych dopłat nie dostaniesz wcale!
Musisz mieć atesty na pasze, na mleko
W myśl nowych zarządzeń – a zajdziesz daleko.
Wielka biurokracja w Agencji panuje.
Urzędnik poucza – chłop licho pojmuje.
Kiedy do kościoła pójdzie chłop zmęczony
Musi słuchać księdza i podobnie żony.
- Nie pij tyle chłopie bo ci wódka szkodzi!
Przez nią tyle złego i nieszczęść powodzi!
- W pracy się opóźniasz, zdrowie swoje tracisz,
Rodzinę rujnujesz i pieniądze płacisz!
- Gdy miarkę przebierzesz nie dasz ciału rady!
Alkohol cię może popchnąć też do zdrady!!!
Zatem módl się chłopie i pracuj solidnie
Pouczają ciągle że aż życie brzydnie
Zamiast rad wysłuchać idzie on o dziwo.
Po cichu na wódkę albo wypić piwo.
Biedronka i Stonka
Pracowała na polu w pocie czoła Biedronka,
A że była sobota – przyjechała Stonka.
Biedronce pot oczy w upale zalewa.
Stonka się przechadza i leniwie ziewa.
- Odpocznij Biedronko, usiądź ze mną chwilę,
To porozmawiamy razem sobie mile.
Biedronka jak widać dobrze wychowana.
Nie była przez Stonkę długo namawiana.
- Mogłoby popadać susza taka wielka,
- Nie mów tak Biedronko! Niech nawet kropelka w ten weekend nie spadnie,
Mamy dzisiaj gości
I grill źle wypadnie!
Biedronka w szczerości:
- Nieurodzaj będzie, świnie znów staniały.
- Och nie narzekałaś kiedy ci drożały!
- Paliwo wciąż drogi, środki i nawozy.
Tanie mleko, zboże.
-No to hoduj kozy – doradziła Stonka
- Lepiej zmieńmy temat odrzekła Biedronka.
Oddając głos Stonce.
Kiedy to dysputy były zbyt gorące
- Musze podlać działkę i calutką drogę
Bo jak się opalam kurzu znieść nie mogę.
-Przecież wiesz już Stonko że to podlewanie
Jest ograniczone! Brak już wody na nie!
Zwierzęta pić muszą i umyć się trzeba
A nam przyjdzie czekać tylko na deszcz z nieba
- Jak ja dziś podleję to nic się nie stanie,
A ty po niedzieli zrobisz sobie pranie.
Biedronko tu na wsi zostawiamy pieska.
Kiedy już opadnie termometru kreska
Na jesień weźmiemy. W mieście bardzo duszno.
Tu mu będzie lepiej ta decyzja słuszną.
Gdy słońce nad lasem świeciło czerwono
Biedronka już miała godzinę straconą.
A Stonka zmęczona długim podlewaniem
Zajęła się z gośćmi hucznym grillowaniem
Biedronce na kąpiel brakło prawie wody
Stonka po kiełbaskach smakowała lody.
Gdy rano Biedronka wróciła z kościoła
Na działce u Stonki cisza dookoła.
Starościna Pani Janina Stanisławska
Najbardziej jest znana nam z gminnych starościn
Z powodu posiadania w trzech aż wioskach włości
Klucz stanisławski, pięknie położony
W gminie Wodzierady jest ze wschodniej strony
Chociaż nie zachwyca wielkością obszaru.
Łatwo go policzyć. Wieś na 5 hektarów.
Zupełnie to wystarczy pani starościnie
Gdyż się nie narobi. Widać po jej minie.
Wkrótce po dożynkach powstanie dylemat
Gdy historyk gminny podejmie ten temat
Czy to Stanisławów od niej jest nazwany?
Czy może odwrotnie? Powie ktoś spytany.
Jednak wszyscy twierdzą jak kształt gminy długi
Że w grę tutaj wchodzą sołtyski zasługi.
I dlatego właśnie to od jej nazwiska
Wioska Stanisławów piękną nazwą błyska.
A Rada wysunie po dożynkach wniosek
Dla przyszłych starostów. W górę od dwóch wiosek
Starosta Pan Eugeniusz Wyrębski
Chociaż Pan starosta nie jest z Wyrębowa
Ale wkrótce będzie. Zaraz o tym mowa.
Chociaż starościnie tutaj ustępuje.
Lecz pod innym względem Starosta triumfuje
Gdy córki więc wyda i synów pożeni
Wieś w której on mieszka nazwę swoją zmieni
Nikt nie powie Kiki – wioski krótkie słowo,
Kiedy się zaludni za sprawą starosty
Wioska … Wyrębowo.
A gminny historyk zawsze dociekliwy
Zapisze w kronice jako fakt prawdziwy
Że dzięki staroście
Liczba wiosek wzrośnie.
I dopisze także: atuty ma duże
Wysoki areał i wielkie podwórze.
Gmina Gęsiorady
Od pewnego czasu w naszej gminie spokój
Żadna wieża nie jest solą w czyimś oku.
Już od referendum mijają dwa lata
Gmina w wydarzenia nie jest zbyt bogata.
Wysokość Grażyna nadal nam panuje
I w trzecią kadencję start już swój planuje.
Teraz jest ostatnio dla nas bardzo miła –
Jaka to kampanii wyborczej jest siła.
Teraz jest okazja żeby żądać śmiało
I wszystko wyciągnąć co by się udało.
Bardzo jest nam miła przedwyborcza data
Szkoda że tak rzadko – raz na cztery lata.
Gmina się ostatnio o herb postarała.
Jakby innych większych problemów nie miała.
Chyba jest na ptaki w herbach nowa moda
Bo u nas przegrało bydło oraz trzoda
Ani to nie orzeł na błękitnym niebie
Za to mamy gminę z głupią gęsią w herbie
Lista pośród ptaków jest naprawdę długa
Na szczęście przegrała tu z gęsią papuga
Miejscowi drogowcy mówią: nie ma rady
Czas zmienić tablicę „Gmina Gęsiorady”
Przewodniczącego Gila to sprężyna
Bo u niego w modzie jest teraz gęsina.
Źle mu nie życzymy. O broń panie Boże
Lecz gdy on odejdzie herb się zmienić może.
Nie wolno dopuścić by szef rady nowy
Hodował barany, osły albo krowy!
Ciekawe jakby gmina autorytet wzniosła
Zmieniając herb znowu na przykład na osła.
Lecz przewodniczący żeby się utrzymać
Musi się w kampanii lepszych chwytów imać
Żeby mu nie wyszedł czasem czubkiem głowy
W niedługich wyborach ten numer gęsiowy.
Imieniny:
Iwony i Dezyderego
Portal odwiedziły 39603 osoby
Aktualnie przebywa 7 osób